Koronawirus spowolni, ale nie wstrzyma rozwoju energetyki

Wg. najnowszych estymacji Światowej Agencji Energii (IEA) rok 2020 przyniesie rekordowy spadek konsumpcji energii wynoszący aż 6% i będzie to pierwszy tak wielki spadek od roku 1945. Z tego powodu na świecie pracę w sektorze energetycznym straciło już ponad 3 miliony osób. Czy oznacza to zahamowanie rozwoju energetyki, czy może kryzys da impuls do przyspieszenia zmian, które i tak są konieczne? Eksperci Fortum stawiają raczej na drugi wariant, upatrując dla branży szansę na rozwój m.in. przez jej cyfryzację, ale także poszukiwanie alternatywnych dla paliw kopalnych źródeł energii.

Z raportu IEA “Sustainable Recovery, World Energy Outlook Special Report” jasno wynika, że pandemia koronawirusa i związane z nią ograniczenia w światowej produkcji i transporcie spowodowały największy od ponad 70 lat spadek zużycia energii. Spadek ten największy wpływ będzie mieć na energetykę węglową oraz tę opartą na ropie (estymowany spadek na poziomie nawet 8%).  Co ciekawe, raport wskazuje na to, że w tym samym czasie zużycie energii pochodzącej z „zielonych” źródeł (głównie słońca i wiatru) wzrośnie aż o 5%.


Koalicjanci wspólnie sprzątali las w Celestynowie

19 września, w Dzień Dzikiej Flory, Fauny i Naturalnych Siedlisk, z problemem odpadów porzuconych w lasach zmierzyli się przedstawiciele Koalicji „Włącz Czystą Energię dla Polski”. By unaocznić problem dzikich wysypisk i dać dobry przykład Polakom, zorganizowali wspólnie z Nadleśnictwem Celestynów plogging, czyli spacer po lesie połączony z jego sprzątaniem.

Plogging odbył się na terenie Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. Uczestnicy wydarzenia zebrali kontener butelek, złomu, plastikowych opakowań i innych śmieci, które następnie przekazali do sortowania i recyklingu. Tym samym w praktyce pokazali, na czym polega idea Gospodarki Obiegu Zamkniętego.

Według danych GUS w 2018 r. zidentyfikowano i zlikwidowano ponad 10 tys. dzikich wysypisk. Zdeponowane na nich odpady ważyły ok. 25 tys. ton. Ponadto służby porządkowe zinwentaryzowały dodatkowe 1607 punktów, gdzie ludzie porzucają swoje odpady, tworząc ich hałdy.

W świecie kierującym się zasadami Gospodarki Obiegu Zamkniętego takie marnotrawstwo nie powinno mieć miejsca, bo w zbieraniu i segregowaniu odpadów chodzi o coś więcej niż utrzymanie porządku. Segregowane odpady powinny bowiem trafiać do zakładów przetwarzania, by wrócić do systemu w formie surowców do ponownego użycia. Z tych, które nie nadają się do dalszego przetworzenia, warto produkować paliwo RDF, z którego powstanie energia.

Firmy i instytucje dają dobry przykład i zachęcają do ploggingu

Zawiązana z inicjatywy firmy Fortum Koalicja „Włącz Czystą Energię dla Polski, której liderem zostali Pracodawcy RP, powstała, by promować idee Gospodarki Obiegu Zamkniętego i dzielić się dobrymi praktykami w tym zakresie. Wszystko po to, aby z jednej strony chronić środowisko, a z drugiej zbliżyć Polskę do osiągnięciu celów wskazanych w Europejskim Zielonym Ładzie.

Na nasz apel o przyłączenie się do koalicji odpowiedziało już kilkanaście firm i instytucji, w tym m.in. Fortum, Bank Ochrony Środowiska, Browary Polskie, Coca-Cola HBC, ENERIS Surowce, EOD Technologies, Instytut Jagielloński, Karmar, Koleje Mazowieckie, Kompania Piwowarska, Strabag, Polish Brief, Polmass i Profbud i to właśnie przedstawiciele koalicjantów wzięli udział w sobotnim ploggingu” - mówi Magdalena Kitlas z Pracodawców RP.

Na pomysł zorganizowania wspólnego ploggingu wpadła właśnie firma Fortum, która tego typu imprezy z powodzeniem organizowała już we Wrocławiu czy Gdańsku. Moda na plogging rozpoczęła się w Szwecji i jest połączeniem szwedzkiego słowa „plocka up” – podnosić oraz „jogging”. To dyscyplina, która nie stawia barier wiekowych i nie wymaga nadludzkiego wysiłku. Jest połączeniem idei ruchu na świeżym powietrzu i sprzątania świata. Oddziałuje pozytywnie na ludzi i środowisko, a dodatkowo pozwala na wydzielanie endorfin – czyli wyzwala pozytywną energię.

To nie pierwszy raz, kiedy dobre, pro-środowiskowe praktyki przenosimy z gruntu skandynawskiego do Polski – tłumaczy Jacek Ławrecki, dyrektor ds. komunikacji na Polskę i kraje bałtyckie w Fortum. „Skandynawowie zasady Gospodarki Obiegu Zamkniętego wdrażają na co dzień, zarówno na poziomie operacyjnym firm, jak i na poziomie zwykłych mieszkańców. Warto z nich brać przykład, jeśli serio myślimy o przestawieniu Polski na „zielone” tory”.

O „zielonych torach” i „zielonej energii” na co dzień myśli spółka Koleje Mazowieckie, która również przyłączyła się do akcji.

„Idea ploggingu jest bliska naszej spółce. Kolej to przecież najbardziej ekologiczny środek transportu zbiorowego. Dlatego uczestniczymy we wszystkich projektach pro-ekologicznych” - przekonuje Donata Nowakowska, Dyrektor Biura Rzecznika Prasowego Kolei Mazowieckich.

We wspólne sprzątanie lasu w ramach ploggingu zaangażowała się również spółka Coca-Cola HBC Polska.

„Plogging jest nam dobrze znany, ponieważ od lat nasi pracownicy inicjują go w swojej okolicy, zapraszając do wspólnej aktywności zarówno partnerów i konsumentów. Idea jest bardzo prosta, wystarczy np. ze spaceru z psem albo joggingu zabrać napotkane śmieci i wrzucić je do odpowiedniego pojemnika. Wierzymy, że takie oddolne akcje pomagają zwiększać świadomość Polaków na temat tego jak ważne jest zaangażowanie każdego z nas na rzecz Świata Bez Odpadów” - tłumaczy Katarzyna Borucka, dyrektor ds. korporacyjnych Coca-Cola HBC Polska i Kraje Bałtyckie.

Dzikie wysypiska to efekt lenistwa

Okolice Celestynowa, gdzie odbył się plogging, to popularne miejsce odpoczynku i rekreacji dla mieszkańców pobliskiej Warszawy. Są tu i działki rekreacyjne, i lasy, i miejsca odpoczynku dla turystów. Są również nielegalnie wyrzucane odpady.

„Jako nadleśniczy jestem za każdym razem zszokowany, w jaki sposób traktowany jest las. Widać, że w okolicy buduje się coraz więcej domów, bo i do lasu trafia coraz więcej gruzu i odpadów budowlanych. Wiele osób tak świetnie spędza u nas czas, że nie potrafi po zakończonej zabawie zabrać puszek, butelek i toreb foliowych. Apeluję do każdego: dbajmy o lasy, o środowisko naturalne. Nie zamieniajmy go w nielegalne wysypisko śmieci” – mówi Artur Dawidziuk z Nadleśnictwa Celestynów.

Problem na tysiące lat

Warto przypomnieć, że szklane butelki same nigdy się nie rozłożą. Czas rozkładu plastikowych butelek po napojach to nawet 10 000 lat, a torebek foliowych – 300. Puszka po napojach rozłoży się dopiero po upływie 200 lat. Ponadto pachnące jedzeniem odpady to zagrożenie dla zwierząt, które mogą się nimi zadławić, zaplątać w nie i udusić.

Dla nas, firmy zajmującej się gospodarką komunalną, nadanie drugiego życia odpadom to podstawowy cel naszej działalności” – mówi Magdalena Sułek-Domańska z ENERIS. „Cieszymy się, że dla wielu firm, o innym niż nasz profilu działalności, kwestia odpadów jest również ważna i że traktujemy je wspólne jako zasób, który można ponownie wykorzystać surowcowo lub energetycznie. Miejsce odpadów jest w zakładzie przetwarzania i recyklingu lub produkcji RDF, a nie w lesie” – podsumowuje Sułek-Domańska.

Ekologiczny, bo koleją, przejazd na miejsce ploggingu zapewniły Koleje Mazowieckie, worki i wywóz śmieci sfinansowała firma Fortum, rękawiczki dostarczyła firma ENERIS, a wodę dla uczestników wydarzenia dostarczyła Coca-Cola. Butelki oczywiście zebrano i przekazano do recyklingu.


Czy dla gazu jako paliwa przejściowego istnieje alternatywa?

Doceniając rolę gazu eksperci Instytutu Jagiellońskiego wskazują RDF, paliwo wytworzone z odpadów jako drugie ważne dla polskiej energetyki paliwo przejściowe. Tym istotniejsze, że wpisujące się w politykę Gospodarki Obiegu Zamkniętego, bez której trudno będzie stawić czoła problemowi odpadów nie nadających się do ponownego przetworzenia. Wykorzystanie RDF do produkcji ciepła i energii elektrycznej, jest znacznie bardziej korzystne dla środowiska niż składowanie odpadów na wysypiskach.

Za RDF-em, jako paliwem przejściowym, przemawia także fakt, że jego spalanie prowadzi do niższych emisji niż w przypadku węgla kamiennego, a jako paliwo lokalne zostawia mniejszy ślad węglowy związany z transportem.

W Zabrzu wybudowaliśmy pierwszą w kraju elektrociepłownię mogącą jednocześnie spalać węgiel i RDF. Dzięki temu pomagamy w zagospodarowaniu okolicznych odpadów. Nowy zakład to także niższe emisje. Szacujemy, że emisja pyłów spadnie jedenastokrotnie, a dwutlenku siarki siedmiokrotnie w porównaniu do wysłużonych elektrociepłowni węglowych w Zabrzu i Bytomiu.” dodaje Piotr Górnik, dyrektor ds. energetyki cieplnej w Fortum.


Od węgla do OZE – przez inwestycje w instalacje gazowe

W 2040 r. 14% mocy zainstalowanej w Polsce będzie pochodziło ze spalania gazu - tak uważają eksperci Instytutu Jagiellońskiego. Aby tak się stało, w ciągu najbliższych 20 lat nakłady inwestycyjne w źródła gazowe powinny wynieść około 34 miliardów złotych.

Według autorów raportu „Paliwa i motory wzrostu gospodarczego. Wpływ cen surowców i produkcji energii na Polskę”, którego partnerem jest firma Fortum, polityka klimatyczna Unii Europejskiej wyeliminuje jednostki węglowe na których obecnie oparta jest polska energetyka, emitujące więcej dwutlenku węgla niż 550 kg/MWh. Spowoduje to przejściowe, zwiększone zapotrzebowanie zarówno na bloki gazowe, jak i sam surowiec, który jest mniej emisyjny niż węgiel kamienny, a ponadto jest technologią coraz bardziej przystępną cenowo. Będzie więc głównym impulsem dla rozwoju energetyki gazowej w Polsce.

Rynek europejski posiada jeszcze przestrzeń do spadków cen gazu ziemnego, które będą generowane poprzez rosnący wolumen błękitnego paliwa w Europie. Bazując na wysokiej korelacji z rynkiem niemieckim, zasadne jest wnioskowanie, że planowane duże inwestycje w infrastrukturę gazową w regionie również będą wpływać na cenę gazu w Polsce. Po nasyceniu rynku, w latach 2025-2035, cena gazu będzie jednak stopniowo rosnąć” – uważa Kamil Moskwik z Instytutu Jagiellońskiego, współautor raportu.


EKO-edukacja: Kto kogo napędza i kto kogo powinien edukować?

Konsumenci mówią, że to oni wymogli na firmach działania proekologiczne. Firmy się chwalą, że ich działania zmieniły postawy klientów. Gdzie leży prawda? Kto kogo napędza i kto kogo powinien edukować?

Sprytny marketingowiec powiedziałby, że to firmy tak modelują trendy i produkty, by wzbudzić potrzebę wśród klientów w zakresie zachowań proekologicznych, nowych nawyków, modnych materiałów, produktów czy usług. Teza mogłaby być uzasadniona milionami wydawanymi na badania i zaglądanie do naszej podświadomości i szczegółowe badania naszych świadomych i nieświadomych zachowań i działań. Podobnie jak w filmie „Czego pragną kobiety”, sztab pracowników działów marketingowych testuje produkty, patrzy nam na ręce projektując, jaki kolor będzie modny w najbliższym sezonie, jaki krój garnituru czy zapach perfum podbije rynek. Logicznym więc byłoby, że to światowe koncerny mają narzędzia do zbudowania trendu EKO i zaproponowania klientowi odpowiedzi na niego: wielorazowych bidonów, ubrań z materiałów odzyskanych w recyklingu, szamponów w „eko” opakowaniach czy napojów w butelkach z domieszkami eko-składników (produktów, które w bilansie ekonomicznym i długofalowym planowaniu strategicznym przyniosą oczekiwany zysk finansowy).

Nikt z nas jednak się nie przyzna, że jego zachowaniami rządzą miliony zainwestowane w działy R&D. Każdy z nas woli myśleć, że to dzięki naszym poszukiwaniom wiedzy naukowej o zmianach klimatycznych, naszym uświadomionym eko-wartościom przekazywanych dzieciom w czasie wychowywania, decyzjom o rezygnacji z zakupów w hipermarketach na rzecz targów śniadaniowych czy kooperatyw spożywczych, wymuszamy na firmach dostosowanie produktów do nowych czasów: papierowych torebek zamiast foliowych, produktów na wagę zamiast w opakowaniach, oznaczeń jak segregować na pudełkach, fiolkach i butelkach.

Przez wieki nikt nie odpowiedział na pytanie co było pierwsze: jajko czy kura? Zamiast więc szukać czarno–białego uzasadnienia na rzecz jednej czy drugiej strony, pogódźmy się z tym, że prawda leży pośrodku. Weźmy na przykład branżę komunalną, w której działa ENERIS. 4 lata temu w czasie eko-pikniku osoba niewidoma zapytała, jak ma segregować odpady, skoro nie widzi kolorów pojemników czy napisów na nich. Tym pytaniem wymogła poszukiwanie narzędzi wsparcia w segregowaniu dla osób z problemami wzroku i rozpoczęcie dyskusji na temat możliwości właściwego sortowania odpadów przez osoby z różnymi niepełnosprawnościami.

Innym razem, codzienna praca pokazała jak wielkim problemem dla szybkości i bezpieczeństwa odbioru odpadów są źle przygotowane, brudne i zastawione odpadami altany śmietnikowe. Nie mając bezpośredniego wpływu na przygotowanie nowych punktów, konieczne stało się edukowanie przez naszą firmę zarówno mieszkańców, jak i administratorów nieruchomości, jak dobrać liczbę pojemników do liczby mieszkańców, jak zabezpieczyć altanę przed zastawianiem przez zaparkowane samochody, czy jak poradzić sobie z zalegającymi gabarytami.

W końcu trzeci przykład. Samorządy muszą każdego roku uzyskać coraz bardziej wyśrubowane poziomy odzysku odpadów surowcowych. Stąd w ich interesie jest zapraszanie firm takich jak ENERIS do prowadzenia działań edukacyjnych, dzięki którym mieszkańcy dostarczą czystszy surowiec. Z drugiej strony nadchodzące kary i odpowiedzialność zbiorowa członków wspólnot mieszkaniowych za niesegregowanie odpadów zachęca mieszkańców do poznania zasad właściwego sortowania, a to pociąga za sobą oczekiwania dostarczenia solidnie przygotowanych materiałów edukacyjnych.

Wniosek: niezależnie czy kura zniosła jajko czy jajko zniosło kurę, grunt, żeby na koniec eko- praktyki były wdrażane z korzyścią dla środowiska, a jeśli jest taka potrzeba – i własnego ego.

Magdalena Sułek-Domańska, Dyrektor ds. Komunikacji ENERIS


Bank Ochrony Środowiska kolejnym członkiem Koalicji

Bank Ochrony Środowiska jest polskim bankiem obecnym na rynku finansowym od 1991 roku. Tworzy proekologiczne rozwiązania dla klientów w oparciu o zasadę zrównoważonego rozwoju. Wspiera działania  na rzecz poprawy jakości środowiska, ochrony zasobów naturalnych, powstrzymania zmian klimatu oraz adaptacji do ich negatywnych skutków.

BOŚ specjalizuje się w finansowaniu przedsięwzięć z zakresu ochrony środowiska. Jest zaangażowany w finansowanie przedsięwzięć generujących efekty środowiskowe i jako lider tego rynku wyznacza trendy dla innych instytucji finansowych.


Czysta energia dla Wrocławia

Obszarem Wrocławia najbardziej obciążonym indywidualnymi piecami na paliwo stałe jest Śródmieście. Zlokalizowane jest tam około 52% tych źródeł ciepła. Jednak od 2018 roku, w porozumieniu z władzami miasta, w ramach projektu „Czysta Energia dla Wrocławia” firma Fortum podłącza domy z tego obszaru do sieci ciepłowniczej w ramach inwestycji w jej rozwój i modernizację. W liczbach oznacza to 77 budynków podłączonych do sieci, co przekłada się na ponad 4000 pieców wyłączonych z eksploatacji.

Jesteśmy przekonani, że ciepło sieciowe to jedna z najczystszych form ogrzewania domów i mieszkań. Dlatego od 2006 roku zainwestowaliśmy w rozwój i modernizację sieci ciepłowniczej we Wrocławiu ponad 400 mln złotych. Część z tych pieniędzy jest przeznaczona na likwidację „kopciuchów” w Śródmieściu. W ten sposób wdrażamy naszą wizję „w stronę czystszego świata” komentuje Piotr Górnik, dyrektor ds. energetyki cieplnej w Fortum.

Aby ograniczać zanieczyszczenie powietrza we Wrocławiu, Fortum buduje przyłącza na własny koszt oraz nie pobiera w takiej sytuacji opłaty przyłączeniowej. Upraszcza również kwestie formalne – od momentu złożenia wniosku, proces przyłączenia trwa maksymalnie 12 miesięcy, a w wypełnianiu wniosków pomagają przedstawiciele firmy.

Zobacz raport: „Wrocławscy i Sztokholmscy: ekologia po polsku i szwedzku”.


Wrocław ograniczył smog

Według badań szwajcarskiej platformy monitoringu powietrza IQAir wśród 100 miast o najniższej jakości powietrza w Europie aż 29 znajduje się w Polsce. Jedną z głównych przyczyn zjawiska smogu jest tak zwana niska emisja, czyli m.in. ogrzewanie domów indywidualnymi piecami na paliwo stałe. Gęsty i gryzący dym zawiera trujące tlenki siarki, chloru i benzo(a)piren oraz rakotwórcze pyły. Jeszcze w latach 2014 i 2015 we Wrocławiu notowano ponad 100 dni z przekroczonymi normami jakości powietrza, jednak stopniowo sytuacja ta ulega zmianie.

Wrocławia na szczęście próżno szukać w zestawieniu miast z najgorszą jakością powietrza w Polsce. Jest to efekt coraz bardziej świadomych zachowań mieszkańców oraz intensywnych działań prowadzonych przez władze miasta i firmy prywatne. Nie znaczy to jednak, że obecna sytuacja nie wymaga dalszych wysiłków. Jakość powietrza w poszczególnych obszarach miasta jest bardzo różna, a wskaźniki Wrocławskiego Indeksu Powietrza pokazują, że wiele jest jeszcze do zrobienia” mówi dr Maciej Milewicz z firmy Konsultujemy, współautor raportu „Wrocławscy i Sztokholmscy: ekologia po polsku i szwedzku”.


Dobra praktyka: Ograniczenie zużycia wody

Wyzwanie: nieodpowiedzialne wykorzystanie wody w przemyśle i towarzyszących mu procesach produkcyjnych, przyczynia się do pogorszenia stanu zasobów wód gruntowych i powierzchniowych.

Rozwiązanie: W 2007 roku Coca-Cola podjęła decyzję, że do 2020 roku chce wypracować takie systemy produkcyjne, które pozwolą zwracać do środowiska każdy litr wody wykorzystany w procesie produkcji. Cel ten udało się osiągnąć znacznie wcześniej – w 2016 roku Coca-Cola jako pierwsza firma z listy Fortune 500 mogła pochwalić się tym, że globalnie zwraca środowisku ilość wody równą tej, którą zużywa do produkcji

Efekt: od 2008 r. udało się zmniejszyć zużycie wody potrzebne do wyprodukowania 1L produktu. W 2008 roku produkcja pochłaniała 2,27 litra wody na jeden litr produktu, a w 2018 roku było to już 1,76 litra.

Komentarz: „Jako system Coca-Cola w Polsce przykładamy szczególną wagę do ochrony lokalnych ujęć wody. Służą one społecznościom, z którymi sąsiadujemy i w których działamy. Jeśli zasoby wodne są wykorzystywane w odpowiedzialny sposób, mieszkańcy i nasze zakłady mogą współistnieć i wspólnie się rozwijać.”

Punk deklaracji: 1 i 9


Oszczędzaj pieniędze i... środowisko!

20% odpadów wytworzonych przez wrocławian trafia na składowiska. Tymczasem w Sztokholmie jest to już mniej niż jeden procent, a ostatnie składowisko zamknięto w tym mieście ponad 20 lat temu. To efekt wieloletniej strategii, która opiera się na recyklingu, ale także na  wytwarzaniu „energii z odpadów”. To czego nie można użyć ponownie ani odzyskać, trafia do elektrociepłowni, skąd wraca do mieszkańców Sztokholmu w postaci tańszej energii. Przy tym przeciętna szwedzka rodzina mieszkająca w bloku płaci za odbiór i zagospodarowanie odpadów ok. 550 zł rocznie, a wrocławska - 663 zł rocznie. Tak wynika z raportu „Wrocławscy i Sztokholmscy: ekologia po polsku i szwedzku”, którego partnerem jest firma Fortum

Gdzie szukać w takim razie oszczędności?

Od 2006 roku, firma Fortum wydała na rozwój i modernizację sieci ciepłowniczej we Wrocławiu ponad 400 mln złotych. Wrocławska sieć została również zdigitalizowana – możliwy jest nie tylko zdalny nadzór i sterowanie węzłami, ale również wprowadzanie usług dla mieszkańców, takich jak sterowanie ogrzewaniem w mieszkaniach, co przekłada się nawet na 10% oszczędności w porównaniu z tradycyjnymi rozwiązaniami. W zakresie energii elektrycznej Fortum wprowadziło usługę pre-paid, wykorzystując powszechność inteligentnych liczników w aglomeracji wrocławskiej.

To rozwiązanie nie dość, że daje kontrolę nad wydatkami za energię elektryczną, ale również służy edukacji konsumentów. Widząc licznik oraz „odliczanie” naszych pieniędzy jesteśmy bardziej skłonni oszczędzać. Potwierdziły to m.in. wyniki badań Instytutu ds. Energii, Klimatu i Środowiska w Wuppertalu, według których w systemie pre-paid zaczyna oszczędzać ponad 80% użytkowników” – mówi Maciej Kościński, dyrektor odpowiedzialny w Fortum za sprzedaż energii elektrycznej i gazu do klientów indywidualnych.